opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

-gdzie mnie prowadzisz?-przez lzy i chlipanie
-niewazne,po prostu chodz stad
Do Kamy powoli zaczela docierac rzeczywistosc.I to jak musi wygladac-zapuchnieta,czerwona i z rozmazanym tuszem.
-poo-cze-kaj-wyjakala-musze sie doprowadzic do porzadku
-nic nie musisz w tym momencie,zaraz sie tym zajmiesz,to niedaleko
Skrecily w jakas brame.Po schodach na sama gore.
Zgrzytnal klucz,szczeknal zamek,jakis korytarz,zapach kurzu i farb.
Byly w pracowni Anki…

Ktos usiadl naprzeciwko niej przy stoliku.
Nie podniosla glowy.
Nie chciala z nikim rozmawiac,nie chciala nikogo widziec.
Pojechal.Umierala z tesknoty juz teraz;a co bedzie za pare tygodni?
Koszmar.
Ten ktos nie mowil nic,filizanke z kawa postawil przed soba,ale nie pil.
Biala filizanka z blekitnym brzezkiem.
Rozbielona mleczkiem kawa.
Dlon siegajaca po cukier byla dosc drobna,kobieca,pobrudzona zielona farba…
Anka musiala niedokladnie umyc rece.
-co ty tu robisz?
-poprosil mnie,zebym przyszla
-jak to poprosil cie?nie rozumiem…idz sobie
-wypije tylko kawe i pojde,a poprosil,bo cie chyba kocha i nie chcial,zebys byla sama
-ale dlaczego wlasnie ciebie?
-a czy to ma znaczenie?
Nie mialo.Nie mialo najmniejszego.Nie bylo wazne kto siedzi na tamtym miejscu,ani co mowi-wazne bylo tylko jedno-ze to nie On.
Lzy poplynely same.Starala sie plakac po cichu,bez szlochow i histerii.
Pociagnela nosem raz i drugi.obiecala sobie byc dzielna wiec na wszelki wypadek nie wziela chusteczki i zrobila makijaz,zeby nie plakac,na pewno nie plakac.
Ruda podala jej jakas czysta bawelniana szmatke mowiac:
-przygotowalam sobie do pracy…
Wygladalo to jak kawalek przescieradla i pewnie nim bylo…
Nieistotne.Kamila wytarla nos i rozplakala sie jeszcze bardziej.
Anka nie mowila nic.Pila kawe i po prostu byla.A gdy skonczyla,wstala,wziela Kame za reke i pociagnela za soba.

nadszedl dzien wyjazdu Adama
siedzieli w kawiarence,nie chcial,zeby go odprowadzala na dworzec autobusowy
pozegnania sa takie bez sensu-powiedzial
mieli nie widziec sie przez pol roku
Kama patrzyla w kubek,nie miala nawet sily plakac
byla kompletnie otepiala
-Kamyczku-dotknal dlonia jej policzka-wytrzymasz
a mam wyjscie?-pomyslala
-idz juz-szepnela-spoznisz sie
wstal,pocalowal ja w czubek glowy
-do zobaczenia malenka,bede pisal
poszedl-tak,jak sie umowili,nie przeciagal pozegnania
nie chciala nawet za nim patrzec-to tak cholernie bolalo,ale nie wytrzymala-podniosla glowe,
odwrocil sie,pomachal jej,poszedl
nie miala sily sie podniesc,ruszyc
nie miala ochoty zyc
bo co to za zycie z dala od ukochanego


  • RSS