opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

22.

Brak komentarzy

nie rozumiala kompletnie decyzji Anki
skoro kocha Marcina a on kocha ja to po co sie zneca nad soba i nad nim
przeciez skoro sie kocha,to logiczne jest,ze chce sie byc z ta druga osoba,zyc z nia,dzielic radosci i smutki,tworzyc cos na przyszlosc…
widocznie dla Rudej bylo inaczej
ale jak…i jak ja o to zapytac,jak sie dowiedziec…
przeciez to wszystko bylo tak nielogiczne
tak bez sensu
zapragnela strasznie mocno,zeby Adam byl przy niej,zeby ja przytulil,zeby nie musiala juz sama sie meczyc
on by jej wytlumaczyl,albo wybilby z glowy zastanawianie sie nad tym
powiedzialby:a co ciebie to obchodzi,Kamyku,liczymy sie my nie inni
wrocila do siebie,siadla na parapecie i zapatrzyla sie przed siebie niewidzacym wzrokiem
gdzie on jest teraz?co robi?
czy tez tak teskni jak ona?
siedziala tak dlugo,patrzac-nie widzac
jest tylko on-myslala-tylko my i nasza milosc,nic innego sie nie liczy…

21.

Brak komentarzy

Nastepnego dnia Kamila spoznila sie troche na pozowanie
niewyspana nie podobala sie sobie,ale obiecala,ze bedzie
zapukala cicho,potem glsniej
-wejdz-glos Anki brzmial jakos dziwnie
Kama sploszyla sie pod drzwiami,ze moze przeszkadza,ze moze nie w pore,ale skoro ma wejsc…
weszla z opuszczonymi oczami nie chcac zobaczyc niczego krepujacego
muzyka grala cichutko
Sade
rozejrzala sie jednak-troche bezradnie,bo Anka sie nie odzywala i nie bylo jej widac
zobaczyla Ruda skulona w jednym z wielkich obitych aksamitem foteli
-co sie stalo?
-siadaj gdzies i daj mi chwile-to brzmialo jak…jak przez lzy?
nie wiedziala,czy ma podejsc,probowac pocieszac,pytac…nie znala Anki na tyle
podeszla i sprobowala dotknac jej ramienia
Ruda podniosla zapuchnieta od placzu twarz i powiedziala z furia plonaca w oczach:
-nie dotykaj mnie,albo siadz i zaczekaj,albo idz i zadzwonie do ciebie!
Kama klapnela na podloge tam gdzie stala
Nie chciala wychodzic
ze zwyklej troski i troche z ciekawosci
Anka placzaca?
to byla jakas abstrakcja
chciala sie dowiedziec dlaczego
Ruda wstala zrobic kawy,zmienila muzyke na folkowa-jakis celtic
gdy wrocila do Kamili twarz miala czysta,oczy jasne i tylko lekko zaczerwienione
usmiechnela sie jakos dziwnie,podala jej kubek
-masz,nie bedzie dzis pozowania,wszystko,co bym dzis zrobila,to bylby gniot kompletny
z kubkiem kawy waniliowej wrocila na fotel
Kama patrzyla na nia nie wiedzac,czy pytac,czy w ogole cos mowic
Ruda przygladala jej sie spokojnie
w koncu Kamila zdecydowala sie zapytac,ale kiedy otworzyla usta Anka jej przerwala zanim zdazyla cokolowiek powiedziec
-Marcin tu byl,opowiadal o tej Angeli i jeszcze jakiejs Monice,ze obie mu sie podobaja,ale nie moze sie zdecydowac,takie tam;zapytalam czego ode mnie oczekuje,ze ja mu wybiore dziewczyne?;stwierdzil,ze skoro nie moze byc z ta,z ktora chce to wlasciwie bez roznicy
Kama patrzyla w kubek,glos Rudej brzmial jakby opowiadala o jakichs obcych ludziach,chlod,kpina-nie miescilo jej sie to w glowie,przeciez przed chwila zastala ja zaplakana…
-i co powiedzialas?
-ze to jego zycie i jego wybory,i ze mnie to nie dotyczy
-i?
-powiedzial,ze mnie kocha,a ja poprosilam,zeby wyszedl,ot i tyle
Ruda wzruszyla ramionami
-tak spokojnie o tym mowisz?
-a co,mam histerie odstawic?
-nie,ale…
Anka popatrzyla na nia chlodno
-nie rycze przy obcych,koniec tematu
Kamili zrobilo sie bardzo przykro,chciala przeciez pomoc…
-daj ten kubek i zmykaj,chce zostac sama
-na pewno?
-na pewno
Ruda poszla za nia do drzwi i zamykajac je za nia rzucila krotkie:
-przepraszam Kama
zostawiajac ja na klatce schodowej niepewna co dalej zrobic

20.

1 komentarz

w tym momencie w drzwiach stanal Marcin z jakas dlugonoga blondynka o duzym…intelekcie wyeksponowanym do granic mozliwosci
-bedzie jatka-pomyslala Kamila w poplochu
Marcin oczywiscie dosiadl sie do wspolnego stolika
-to jest Angela
wszyscy skineli glowami,czesc,czesc
Ruda wrocila z parkietu
Kama spiela sie cala
Anka usmiechnela sie,rzucila:
-o czesc Marcin,czesc…
-Angela-powiedzial nie wiedziec czemu zaczerwieniony
-czesc Angela-Anka usmiechnela i wrocila na parkiet
Kama nie mogla tego zrozumiec
rozstali sie tak niedawno,byli ze soba tak dlugo,a po Rudej kompletnie nie widac,zeby sie przejela,ze jej ex wprowadza w towarzystwo jakas nowa dziewczyne
zapytala ja o to,gdy po kolejnych dwoch godzinach Anka odprowadzala ja do domu
-a co ma byc widac?
-no wiesz…nie bylas zla,zazdrosna?przeciez…no..
-o ta panienke?zartujesz?
-nie no…ja myslalam,ze sie kochaliscie…
Ruda nagle spowazniala
-ja go nadal kocham,dzieciaku,i wlasnie dlatego takie demonstracyjki z jego strony sa bez znaczenia,czy ty myslisz,ze ta wypacykowana lalka w mini ledwo zakrywajacej tylek i biustem na wierzchu,jest wazna?on sie bawi,i chce pokazac jaki jest twardy,a poza tym no wybacz,ale zeby byc zazdrosnym o kogos stojacego o tyle nizej ode mnie?
Ruda parsknela smiechem
-jak mozesz tak mowic-Kama sie najezyla-przeciez to moze byc fantastyczna dziewczyna,moze byc mila i miec wiele zainteresowan,przeciez jej nie znasz!
-no moze,moze-Anka smiala sie nadal-powiedzmy,ze sie w ten sposob pocieszam,dobrze?
Kama nie wiedziala co na to powiedziec,czy Ruda z niej kpi?czy mowi powaznie?
spojrzala na zegarek,trzecia trzydziesci…kiedy ten czas minal?!!!

19.

2 komentarzy

zapatrzony w Ruda
z niedomknietymi ustami,wygladal tylez slicznie co glupio
Anka nie widziala go
nie widziala nikogo
tanczyla
skonczyla sie piosenka
oczy Rudej lekko nieprzytomne powedrowaly po „publicznosci”
zaczela sie smiac
Mateusz ruszyl w jej strone
-czesc sliczna
-no czesc tez sliczny
ruszyla w strone stolika nie ogladajac sie
chlopak troche niepewnie ruszyl za nia
Kama zrobila im miejsce
Mateusz wygladal,jakby sam nie wiedzial od czego zaczac
-ja,ja cie szukalem i…
-a po co?-Anka wygladala na autentycznie zaskoczona
-bo myslalem,ze sie moze spotkamy jeszcze…
Kamie zrobilo sie go szkoda
-no to sie spotkalismy wlasnie,i co?
-noo no bo ja myslalem,ze moze moglibysmy sie umowic…
-nie
-jak to nie?
-po prostu NIE-Ruda brzmiala bardzo,ale to bardzo stanowczo
wzruszyla ramionami i wrocila na parkiet
Kama patrzyla ze wspolczuciem jak chlopak czerwienieje i nie wie co ze soba zrobic
-ona taka jest-powiedziala pocieszjaco
-ale…ale myslalem,ze bedzie chciala…robila takie wrazenie,ze…
-coz…-Kama starala sie,zeby to nie zabrzmialo za ostro-chyba nie myslales,ze taka kobieta jak ona wezmie cie powaznie
i juz w momencie gdy to mowila zrobilo jej sie glupio,ze tak sie wtraca
Mateusz popatrzyl na nia baranim wzrokiem
-to ja chyba juz pojde,przepraszam
wymknal sie z knajpki
Anka wrocila do Kamy
-poszedl?dobrze
-nie musialas byc taka oschla,moglas delikatniej
-po co?
-bo on tez ma jakies uczucia-Kamila sie zdenerwowala tak jakby to jej dotyczylo
-wiem,ze ma-Ruda byla bardzo spokojna-i wlasnie dlatego postawilam sprawe krotko i jasno
popatrzyla na zarumieniona z emocji Kame
-a poza tym ma dziewczyne,wiesz?szesnastoletnia zakochana w nim do niepamieci smarkule…pobronisz go jeszcze troszke?
Kamile zatkalo
nie wiedziala co powiedziec
Anka wzruszyla ramionami,usmiechnela sie
-oj dzieciaku
i poszla tanczyc

18.

1 komentarz

wszyscy znajomi juz byli
Kama poczula sie okropnie samotna i zdezorientowana
nigdy nie przychodzila tu bez Adama
to bylo jego towarzystwo
usilowala zawrocic i wymknac sie,ale Ruda przytrzymala ja stanowczo
-chodz,upijesz sie troszke
-ja…ja nie…
-tia,wiem,ze ty nie,to dzis bedzie pierwszy raz
popchnela ja na lawe
ktos zapytal o Adama
-tak,tak,wszystko dobrze,tak
Anka zniknela i pojawila sie po chwili z jakims paskudztwem,ktore wygladalo jak plyn do mycia naczyn „Ludwik” rozlany do kieliszkow
Kama skrzywila sie
-sprobuj zanim skrytykujesz
z grzecznosci wziela lyk
dobre!
Anka usmiechnela sie szeroko na widok jej zaskoczonej miny
-smacznego,ja ide tanczyc,dolaczysz jesli zechcesz
-ja nie…
- uhm,slyszalam
Ruda kolyszac biodrami potanczyla w strone parkietu
Kama usiadla tak,zeby ja widziec
bylo dosc pusto,
w rytm muzyki krecily sie dwie parki
„One” U2
i Ruda sama…
ona jest szurnieta-pomyslala Kamila-co ja tu robie z ta wariatka!
ale nie wyszla
patrzyla jak na ugietych nogach Anka miekko dopasowuje sie do muzyki
jak z zamknietymi oczami zanurza sie w dzwieki
jak obejmuje sie ramionami
jak wsuwa dlonie we wlosy
tanczyla sama…a wygladala jakby tanczyla z kims
z mezczyzna…
jej rozchylone usta,kragle,plynne ruchy…
Kama rozejrzala sie po salce
wszyscy kolesie,ktorzy mieli parkiet na widoku gapili sie z rozdziawionymi ustami,kilku przesunelo sie,zeby lepiej widziec
no tak…
wsrod nich Kamila zobaczyla Mateusza

17.

3 komentarzy

umowily sie na nastepny dzien
i na nastepny
Kama ulegla naleganiom Anki i pozowala jej codziennie przez trzy godziny
w czwartek Anka rzucila od niechcenia:
-to co,tradycyjnie?
Kama sploszyla sie
-jak to?tak bez Adama?ja nie chce…bede sie zle czula,rozkleje sie,nie chce…
-e tam-zbyla ja Ruda machnieciem reki-dasz rade
-ale,ale…
-nie ma zadnego „ale”,idziemy
pociagnieta za reke Kama pozwolila sie prowadzic zastanawiajac sie dlaczego tak bardzo ulega Rudej…

16.

1 komentarz

Kama doprowadzila sie do porzadku
-ladnie tu masz
-no mam
Anka nie wydawala sie zbyt rozmowna
-kawy?
-tak,prosze
kubek parowal,na niskim stoliku staly cukier i smietanka w glinianych naczyniach
to wszystko jakos nie pasowalo do Rudej…
Jak zaczac rozmowe z kims kto wcale nie ma ochoty rozmawiac?
Gospodyni nie kwapila sie do konwersacji
Patrzyla na nia tylko spokojnie
Siedziala po turecku na podlodze,ze szkicownikiem w rekach
-moge?
-ale ja okropnie wygladam
-nie pytam jak wygladasz,tylko czy moge cie rysowac
Kama poczula sie skrepowana
Ruda…zaopiekowala sie nia w koncu…
-nno dobrze
-wiec siadz na tym fotelu
obity czerwonym aksamitem wydawal sie wygodny
usiadla z kubkiem kawy w dloniach
dobrej,goracej,slodkiej,z odrobina mleczka
-nie zwracaj na mnie uwagi
pilotem uruchomila wieze
poddasze wypelnily dzwieki,mialo bardzo dobra akustyke
Vangelis
Kama poczula jak lzy podjezdzaja jej znow do gardla
to byla ich muzyka,pierwszy prezent jaki dostala od Adama,plyta „1492″,ich pierwszy raz…jej najpierwszy raz-wlasnie przy niej
-wylacz to-wykrztusila placzac juz na dobre
ale Ruda rysowala,szkicowala szybko rzucajac krociutkie spojrzenia na coraz bardziej zaplakana Kame
-wylacz to!wylacz,wylacz!-placz stal sie histeryczny,a glos przeszedl w krzyk
-ty sadystko!wylacz to!
cisza
w ktorej slychac tylko rozpaczliwy szloch
-daj ten kubek,kawa ci wystygla
Anka wstala z podlogi,lekko,na palcach poszla zrobic swiezej kawy
wrocila
-co teraz zrobisz?pojechal…
-nie wiem,nie umiem zyc bez niego,nie chce bez niego zyc!
dlaczego jej odpowiadala?
moze dlatego,ze w glosie Rudej byl spokoj
chlod?
a moze dlatego,ze mowic bylo lepiej niz wyc jak zwierzatko z bolu i tesknoty
-on do mnie nie wroci,on juz mnie nie chce
i w tej ciszy smiech Anki,smiech na caly glos
-wroci,wroci,zobaczysz,kocha cie najmocniej na swiecie
Kama podniosla oczy,
czy Ruda z niej kpi?
w jej glosie slyszala cos takiego…
ale nie
usmiechniete oczy,cala twarz Anki wyrazaly spokoj i lekkie rozbawienie
poklepala Kame po rece
-bedzie dobrze-powiedziala-bedzie dobrze


  • RSS