opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

32.

Brak komentarzy

Kama sie przerazila
-jak to slepa?ja nie umiem sie zajmowac chorym psem!!
-spokojnie,zauwazylas,ze Zula nie widzi zanim ci o tym powiedzialam?
-no nie,ale ja sie nie znam na psach
-pomoge ci
Ruda usmiechnela sie
-wszystko ci powiem,a na razie wezmy sie za kapanie zdechlaka
zabraly malenstwo do lazienki
pudelek byl tak chudziutki i drobny
Kamila czula jakby trzymala w dloniach pisklaka,
biednego,mokrego pisklaka
Zula zniosla spokojnie zabiegi kosmetyczne
dygotala tylko i popiskiwala chwilami
-ostrzyglysmy ja w schronisku,byla strasznie skoltuniona
Anka zabrala sie za delikatne osuszanie stworzonka recznikiem
-nie boj sie malutka,juz jest dobrze
takiej tkliwosci w glosie Rudej nigdy by sie nie spodziewala
piesek wyraznie sie odprezyl
Anka popatrzyla na Kame,podala jej Zule usmiechajac sie i powiedziala cicho:
-bedziecie ze soba szczesliwe,wiesz?
Kamila odwzajemnila usmiech
pudliczka wtulila sie w nia
-chyba wiem

31.

Brak komentarzy

obudzilo ja pukanie do drzwi
to byl wlasciwie glosny lomot
Anka
no bo kto inny moglby tak sie dobijac
ale Ruda nie byla sama
na rekach trzymala…
psa?
boze-pomyslala Kamila w poplochu-ona kupila mi psa!!
-nie miej takiej przerazonej miny
Ruda postawila nedzne stworzenie na podlodze
-to jest Zula,ale imie mozesz zmienic jesli chcesz
-ale ale…
-Zula ma 10 lat,to pudelek toyka,oddaly ja do schroniska dzieci jej ukochanej pani,gdy ta zmarla
Anka mowila o tym jak to ona-spokojnie,wrecz chlodno
Kamie lzy stanely w oczach
-biedactwo…
-tak,biedactwo,nie umie walczyc o swoje,nie umie dopchac sie do miski,to delikatny,wychuchany pieseczek wrzucony w bardzo obcy dla niej swiat
-ale ja nie wiem czy sobie poradze…
Kamila naprawde sie przejela
-przeciez taki pies po przejsciach potrzebuje duzo wiecej troski…
-ona potrzebuje zadbania i milosci-to chyba mozesz jej dac?to staruszeczka i malenki pieseczek,nie musisz chodzic z nia na dlugie spacery,moze spokojnie zostawac sama w domu,ale jesli masz nie dosc czulosci-Kamila wyczula lekka kpine-to faktycznie nie decyduj sie,wtedy ja ja zatrzymam
-nie!niech zostanie;tylko,ze ja nic dla niej nie mam,jedzenia,psiego szamponu…
sunia bardzo wyraznie woniala schroniskiem i nie byl to mily zapach
-mam wszystko-Ruda podala jej torbe z akcesoriami-pomoge ci
Kama przyklekla na podlodze,malutka chudzinka podniosla na nia zamglone lekko slepka,powachala podsunieta dlon
-a,jeszcze jedno
-tak?
-Zula jest slepa

30.

2 komentarzy

lzy poplynely znowu
byla tak koszmarnie samotna bez niego…
plakala tak dlugo,az zasnela skulona na swoim ulubionym parapecie…

29.

Brak komentarzy

to bylo jakies takie smetne popoludnie
Kama czula jak resztki energii,resztki jakiegokolwiek samopoczucia uciekaja w sina dal
musze cos zrobic,musze gdzies wyjsc,nie sama,bo zwariuje-myslala siedzac w oknie
a jednak nie ruszala sie
biernosc,zmeczenie,niechec,zeby robic cokolwiek
w tym momencie zadzwonil telefon
wesola melodyjka glosno dzwieczala w ciszy prawie pustego pokoju
zerwala sie
to mogl byc on,jej ukochany
wyswietlacz pokazal numer Rudej
westchnela rozczarowana,ale odebrala
-Kamila?
-tak
-moge do Ciebie przyjsc?
-ja,wiesz,nie czuje sie najlepiej
-acha
piiiiiiiip,piiiiip,piiiiiiiip
Kama patrzyla na sluchawke zdziwiona
no bo czemu tak?
tak sie rozlaczyc nagle,nawet bez powiedzenia:no to czesc??
nie chcialo jej sie o tym myslec
chcialo jej sie umrzec i nie myslec juz o niczym
Adam byl tak daleko
tak koszmarnie,potwornie daleko…
co ja obchodzi Anka
co ja obchodzi ktokolwiek,gdy nie ma przy niej jej milosci,jej jedynego szczescia…

28.

8 komentarzy

-a powiedz mi jakies swoje marzenie,takie od dziecinstwa,ktore sie jeszcze nie spelnilo
Kama zastanowila sie chwilke
-zawsze chcialam miec psa,a nigdy nie moglam…
-czemu?
-rodzice sie nie zgadzali,a potem studia,wiesz nie ma wtedy warunkow na psa
-dlaczego nie?az tyle zajec?takie rozrywkowe zycie?
Anka bardzo wyraznie z niej pokpiwala
Wiedziala przeciez doskonale,ze jedyne wyjscia Kamili to te czwartkowe wypady do Barylki,wiedziala,ze Kama najbardziej lubi i najwiecej czasu spedza w domu-sama lub z Adamem
-wiesz,przeciez pies potrzebuje spacerow,trzeba z nim duzo wychodzic…
-a jakbym Ci znalazla takiego,ktory potrzebuje cztery razy dziennie po pietnascie minut spaceru i duzo duzo milosci?
-to jakis zart?
-nie,to nie zart-jesli mialabym dla ciebie takiego psa,to byc go chciala?
-tak,ale to niemozliwe
-zobaczymy
Ruda usmiechnela sie i zakonczyla temat

27.

2 komentarzy

-dostalam sie wtedy na studia,na historie sztuki.Mialam za soba pierwsze dni na uczelni.Bylam z siebie taka dumna i taka szczesliwa-to byl moj wymarzony kierunek,Lazilam po wszystkich mozliwych wystawach,po galeriach sztuki.I w jednej z nich trafilam na wernisaz.Nie pamietam czyj…Wypilam lampke wina i czulam sie strasznie skrepowana,bo moja koleznaka z liceum zostawila mnie sama i poszla rozmawiac z jakims swoim znajomym…I wtedy podszedl On…Wiesz-ja nigdy nie zapomne jak na mnie popatrzyl.Tak…nie,to nie do opisania.Powiedzial:wygladasz na zagubiona,a ja pokiwalam glowa.Bylam strasznie czerwona i nie wiedzialam co mam zrobic z rekami i z pustym kieliszkiem.A On wzial go ode mnie,odstawil gdzies,a potem mnie stamtad zabral.Poszlismy nad rzeke.Trzymal mnie za reke.Zupelnie nie wiedzialam co ze soba zrobic.I nad rzeka przytulil mnie.Chyba chcial mnie pocalowac,nie wiem,bylam tak strasznie speszona i on mi sie tak bardzo podobal…Nigdy wczesniej nie mialam chlopaka,nie bylam dziewczyna za ktora ktos by biegal…Potem siedzielismy rozmawiajac…i tak sie zaczelo…Wiedzialam,ze sie zakochalam,ale nie wiedzialam czy on tez,ale codziennie sie spotykalismy i bylismy coraz blizej…i kiedy mnie pierwszy raz pocalowal wiedzialam,ze chce byc tylko z nim…I tak to sie zaczelo
-bardzo go kochasz
-najmocniej na swiecie,on jest moim szczesciem
Ruda usmiechnela sie
-i on kocha ciebie,widzisz jacy z was szczesciarze?
Kamila pokiwala glowa i tez sie usmiechnela
mowienie o Adamie sprawialo jej wielka radosc,tak bardzo za nim tesknila a opowiadanie o nim,o nich przyblizalo go jakos
a Anka o dziwo potrafila sluchac

26.

Brak komentarzy

gdy nastepnego dnia spotkaly sie w pracowni Ruda juz wygladala jak ona i zachowywala sie jak ona-mieszanina szorstkiej serdecznosci i zywiolowego temperamentu
-jak poznalas Adama?-zapytala w chwili przerwy w pozowaniu
-naprawde cie to interesuje?
-naprawde,opowiedz
Ruda usiadla na podlodze po turecku,rozpuszczone loki objely jej twarz ognista chmura,oczy sie usmiechaly
Kama zamilkla na chwile,zamknela oczy
potem popatrzyla na wyczekujaca Anke i zaczela mowic…

25.

Brak komentarzy

po wyjsciu z kosciola Ruda praktycznie sie nie odzywala,zamyslona zachowywala sie,jakby zapomniala o istnieniu swojej towarzyszki
Kama nie chciala jej przeszkadzac,ale czula sie wyjatkowo niezrecznie drepczac za nia niewiadomo dokad
skrecily w jakis zaulek,okazalo sie,ze w podworzu byla knajpka
malutka,przytulna,zaciemniona
z glosnikow saczyl sie jazz
Ruda usiadla na pluszowej sofie pod sciana,zrzucila buty,podwinela nogi pod siebie
-siadaj
zamowila dwie kawy z amaretto i bita smietana
Kama rozgladala sie
na scianach obrazy,dwa z nich…ale tak,byly Adama,na sprzedaz
nic jej o tym nie mowil…
-jest tu jakis twoj?
-uhm
Anka pokazala palcem nieduzy obraz
na nim jakies kobiety-motyle,kobiety-ptaki,mezczyzni-ryby
magia…tak skojarzylo sie to Kamie
ale przeciez to co widziala w pracowni Rudej znacznie roznilo sie od tego co tutaj…
Ta jakby zgadla o czym Kamila mysli
-niepodobne do mnie,prawda?
-niepodobne-potaknela
-namalowane kiedy bylam bardzo szczesliwa…
Kama pomyslala,ze pieknie by bylo,gdyby Anka znow malowala teczowe motyle skrzydla…
siedzialy potem nic nie mowiac,popijajac powoli kawe
to byl bardzo cichy wieczor…

24.

Brak komentarzy

koncert odbywal sie w kosciele
wslizgnely sie cichutko na lawke w kacie
Kama obserwowala Anke,siedzaca z lekko uniesiona glowa,z zupelnie nieobecnym wyrazem twarzy
-gdzie ona teraz jest…
zobaczyla,ze po policzkach Rudej splywaja powoli lzy
to nie byl szloch,plakanie cala soba
tylko ciche lzy splywajace z szeroko otwartych oczu
Anka nie ocierala ich,jakby nie zauwazyla,ze plyna
dopiero po chwili,wierzchem dloni…
muzyka ucichla
Ruda siedziala nieruchomo jeszcze przez chwile,potem odwrocila sie powoli do Kamy i szeptem powiedziala:
-chodzmy

23.

Brak komentarzy

minely dwa tygodnie bez znaku zycia od Anki
minely na tesknocie,na codziennych zajeciach
gdy Ruda zadzwonila,brzmiala zupelnie normalnie-jakby widywaly sie kazdego dnia
umowily sie na kolejne pozowanie
w pracowni pachnialo kawa
-chcesz troche amaretto do kawy?moze ajerkoniaku?
Kama patrzyla na Anke oczami wielkimi jak spodki…
-eee…moze byc…
Ruda wygladala…inaczej
Dotychczas miala na sobie albo ogrodniczki wielkie jak worek,albo jakies dzwony,a to tego t-shirty i jakies „szczurki” zamszowe na nogach
Dzis…czarna,dopasowana mini,ponczochy ze szwem,czarna bluzka,duzy malachit oprawiony w srebro na szyi,buty na obcasie i wygladala w tym tak samo pewnie i naturalnie jak w workowatych szmatach,ktore nosila na codzien
podala kawe
miala lakier na paznokaciach!!
i tusz na rzesach!!
co jest grane?
-nie bedzie dzis pozowania,ale chcialam napic sie z toba kawy
-wychodzisz gdzies?
-tak
-z kim?
-sama
-jak to sama…?
-po prostu,ide na koncert…no chyba,ze pojdziesz ze mna?
-ale ja…
Kamila popatrzyla na siebie-znoszone dzinsy,jakas wycienczona bluzczyna-wygladala okropnie
Ruda popatrzyla na nia uwaznie i uprzedziwszy jej protesty podala jej sukienke
sukienke-marzenie,gladki kremowy material
-masz,zaloz,bedzie dobra na ciebie,kupilam ja jeszcze jak bylam szczupla
-ale ja nie…
-no chociaz przymierz!
Kama poslusznie siegnela po sukienke,poszla do lazienki
wygladala w niej przeslicznie a sukienka byla na nia idealna
-to co idziesz ze mna?
Ruda usmiechala sie jakos tak…serdecznie
w rekach trzymala srebrna szkatulke
-nie wiem,moga byc te buty?
Kamila spojrzala niepewnie na aksamitne baletki,swoje ulubione „kapciuszki”
-a jaki masz rozmiar?
okazalo sie,ze nosza ten sam
Ruda pokazala jej ruchem glowy jasne buciki dobrane do sukienki
-wez te;pojdziesz?
-pojde
Anka otworzyla szkatulke i wyjela z niej malutkie kolczyki-kwaituszki z perelkami posrodku
-zaloz je i w ogole wez to sobie,i sukienke i kolczyki,i buty…
-zwariowalas?!!
Ruda pokrecila glowa
-nie protestuj prosze-powiedziala cicho-nie chce tych rzeczy…
Kama nie pytala o nic wiecej,wiedziala,ze to nic nie da,Ruda powie jej tylko tyle ile sama bedzie chciala
Dopily kawe i wyszly


  • RSS