opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

36.

3 komentarzy

-Marcin mial wypadek,jest w szpitalu,jade tam,zostan tu,prosze
glos Rudej brzmial bardzo pewnie i spokojnie
gdyby nie to,ze byla blada jak sciana,Kama pomyslalaby,ze mowi o kims obcym
Anka wziela torbe i wyszla
posprzatam podloge-pomyslala Kamila
pozbierala szczatki kubka,umyla deski
trzesly jej sie rece
moze teraz wroca do siebie,przeciez mogla go stracic juz na zawsze,chyba nie odrzuci go znowu,jesli ja poprosi,pprzeciez mogl zginac-mysli Kamy byly mocno chaotyczne
siadla na podlodze,sciszyla muzyke,Zula ulozyla sie przy niej posapujac
-moja malutka Zulinka-rozczulila sie-moje ty slodkie szczescie malutkie
poglaskana sunia westchnela gleboko i zasnela
Kamila bezmyslnie siegnela po pierwsza z brzegu kartke ze stosow papieru rozrzuconych po podlodze
zaczela czytac

35.

2 komentarzy

tego dnia Kama spoznila sie troche do Anki
Zulinka rozchorowala sie na brzuszek i spanikowana Kamila pobiegla z nia do weterynarza,
okazalo sie,ze to nic powaznego,ale strachu sie najadla
Psiak stal sie…bardzo,bardzo wazny w jej zyciu,praktycznie wszedzie zabierala Zulke ze soba
kupila torbe mieciutka specjalna do noszenia psa-wygladalo to smiesznie-jak nosidelko dla dzidziusia-tylko bez dziur na nogi i u gory wystawal kudlety psi lepek zamiast niemowlecej glowki
wspinajac sie po schodach do pracowni poczula zapach wanilii i uslyszala muzyke
Dead Can Cance
ciekawe w jakim nastroju jest Ruda…
Anka siedziala na podlodze
wszedzie dookola porozwalane byly kartki,zeszyty,koperty
-robie porzadek w papierach,chcesz kawy
-tak chetnie
-z cynamonem i gozdzikami?
-eee,no dobrze,sprobuje…
-siadaj
Kamila troche bala sie wypuscic Zule,zeby nie poniszczyla czegas waznego
Anka wyczula to od razu
-spokojnie ja pusc,to nic takiego,nie nabroi
Sunia powachala i polizala stojacy na podlodze kubek po kawie
-Zulka zostaw to-zgorszony ton Kamy bardzo wyraznie rozbawil Ruda
-moja wina,juz to zabieram
zapach kawy rozniosl sie po calym pomieszczeniu,nutka cynamonu i gozdzikow dopelniala aromatu
jak to bedzie smakowalo?
bylo pyszne!!
Ruda nie przejmowala sie smietnikiem na podlodze,
siedziala,jak zwykle podwinawszy pod siebie nogi,na fotelu i drobnymi lykami popijala kawe
zadzwonil jej telefon
wstala,odebrala,kubek wypadl jej z reki i rozbil sie na podlodze
zbladla strasznie

34.

2 komentarzy

Kamila bala sie reakcji Adama na wiadomosc,ze ma psa
uwazal,ze nie powinna sie podejmowac takiego obowiazku,gdy ma studia na glowie
rozmawiali o tym nie raz
poza tym nie przepadal za malymi pieskami,a stary,slepy pudel nie byl raczej rodzajem psa jakiego zaakceptowalby bez oporow jakikolwiek mezczyzna
czekala na jego telefon troche podenerwowana
dzwonil do niej zawsze w niedziele wieczorem-czesciej nie mogl ze wzgledu na pieniadze…
telefon zabrzeczal
-Adasko?
-Kamyk…
jak zwykle przez pierwszych kilka sekund zatykalo ich i nie bardzo wiedzieli od czego zaczac
wymieniali sie pytaniami o samopoczucie i zapewniali,ze sobie radza
w koncu Kama zdecydowala sie i wydusila z siebie:
-mam psa,ale nie denerwuj sie,bo…
-wiem malenka,ze masz,nie denerwuje sie-przerwal jej
-jak to wiesz?
-Anka mi napisala
-Anka?To wy korespondujecie?
Kamila nie byla pewna czy jej sie to podoba
nie
raczej byla pewna,ze jej sie to nie podoba,pisywali sobie z jej plecami do sibie,moze…moze cos wiecej niz kolezenstwo ich laczylo
w Kamie rozszalala sie gwaltowna niechec do Rudej
-Kochanie posluchaj mnie
-tak?-glos Kamili byl lodowaty
-Anka zalatwia dla mnie niektore sprawy na uczelni;nie bede przeciez do niej dzwonil,zeby cos uzgadniac,poza tym chce wiedziec,co sie dzieje z ludzmi,a ty sie z nimi nie widujesz malenka,wiec Anka pisze do mnie i napisala,ze masz Zule,od niej
emocje Kamy powoli opadaly
mial racje,nie ma o co sie wsciekac,ale i tak jej sie nie podobalo,ze nie powiedzieli jej o tej korespondencji
-och wiesz,po prostu Anka nie mowila mi,ze cos od ciebie dostala
-bo nie pisalem jeszcze do niej;mam pocztowke zaadresowana,ale jakos sie nie moge zebrac,zeby cos wymyslic
Kamila uspokoila sie zupelnie
niepotrzebnie sie denerwuje-pomyslala-ale to dlatego,ze on jest tak daleko,niech tylko wroci a wszystko bedzie dobrze
-musze konczyc Kamyczku
jak zwykle nie pohamowala placzu,chociaz starala sie bardzo
pozegnali sie
-kocham cie malenka
-ko-o-ocham cie tez-chlipnela w sluchawke
rozlaczyl sie
plakala caly wieczor
nawet nie probowala sie uspokoic,wlaczyla muzyke…ich muzyke,i plakala,plakala,plakala
jak co niedziele

33.

6 komentarzy

Poranek byl pochmurny
bedzie lalo-pomyslala Kamila robiac kawe
krzatala sie,dosypujac cukru do cukierniczki,szukajac smietanki
Zula chodzila za nia krok w krok-jakby bala sie,ze Kama jej ucieknie,ze zniknie
Pierwsza noc przespaly razem,psiak wtulal sie w jej zgiete ramie i dodawal otuchy
trzeba jej jednak kupic jakas poduszke czy cos,Adamowi nie bedzie sie podobalo,ze spie z psem,to niezbyt higieniczne.Ale przeciez ona jest taka czysciutka…
mysli Kamili krazyly caly czas wokol nowego domownika
Siadla z kawa na swoim ulubionym miejscu,Zula zwinela sie w klebek kolo niej westchnela gleboko i zasnela
dlon sama powedrowala na cieple,chudziutkie cialko
moje malenstwo-rozczulila sie Kamila-moja ty biedna mala pokraczko…
na dole trzasnely drzwi
sunia podniosla glowe,zastrzygla uszkami i wstala
-co sie stalo?denerwuja cie dzwieki?
Zula merdala ogonkiem z wyrazna radoscia
Kama zestawila ja na podloge a sunia w podskokach ruszyla do drzwi
rozleglo sie pukanie
za drzwimai stala Anka
-ona cie poznala po krokach!
-wiem,ona mnie dobrze zna,opiekowalam sie nia troche,jak byla w schronisku
Sunia tanczyla wokol Rudej,ktora przyklekla i nastawila policzek do psich „caluskow”
-mam jeszcze pare rzeczy dla Zuli
rozpiela plecaczek i wyjela z niego futerkowe legowisko,maszynke do strzyzenia,malutki kaganiec
-kaganiec?dla niej?po co?
Ruda rozesmiala sie z zaskoczenia Kamy
-jak chcesz jechac z nia tramwajem czy pociagiem to masz obowiazek zalozenia jej kaganca,ale zazwyczaj wystarcza pokazac tylko,ze go masz
-nie wiedzialam,tylu rzeczy nie wiem…
-zapisz liste pytan i dzwon jesli tylko bedziesz czegos potrzebowala,a na razie zrob mi kawy
kiedy usiadly z kawa Zula przez moment wydawala sie byc zdezorientowana-nie wiedziala,do kogo pojsc na kolana,przy kim sie ulozyc i Kamie zrobila sie troche przykro
to smieszne jestem zazdrosna o psa-pomyslala-i to o psa,ktorego dopiero co dostalam
-zawolaj ja-powiedziala Anka
-Zulenko chodz do mnie
psiak natychmiast wskoczyl jej na kolana i zwinal sie w klebek
-ona mnie zna dluzej,ciebie dopiero drugi dzien,musisz jej pokazac,ze jestescie swoje,wolaj ja,dotykaj duzo,glaszcz,niech pozna dobrze twoj zapach,glos
-Anka…
-tak?
-dziekuje
Ruda sie usmiechnela
-nie ma za co;to ja sie ciesze,ze Zulinka bedzie miala kogos,kto o nia zadba
popatrzyly obie na sunie starajaca sie „uczestniczyc w rozmowie” z podniesionym lepkiem,podczas gdy slepka same jej sie zamykaly do spania
-bedzie dobrze-powiedziala Anka-zabrzmialo to jak zaklecie
I Kama jej uwierzyla


  • RSS