opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

46.

2 komentarzy

wolala wiec zmienic temat
-a co z Marcinem??
Ruda wzruszyla ramionami
-nic mu nie jest
-?
-potracil go samochod wyjezdzajacy z podworka,pojechal do szpitala na wszelki wypadek,ma pare sincow nic poza tym,idiota
Kamila nie zrozumiala skad zlosc w glosie Anki,powinna sie chyba cieszyc,ze Marcinowi nic sie nie stalo…
-nie rozumiesz,prawda?Kama…On poprosil kolege,zeby zadzwonil mimo,ze doskonale mogl sam,to brzmialo tak,jakby stalo sie cos strasznie powaznego
-moze byl w szoku
-ta,i z tego szoku dokladnie powiedzial kumplowi co ma mowic…ech,to byl kolejny teatr,nie poskutkowaly aluzje samobojcze,to wykorzystal okazje,zeby mi pokazac,ze moge go stracic w wypadku,oczywiscie w szpitalu poprosil mnie,zebym jeszcze raz rozwazyla swoja decyzje
-i?
-co i?tu nie ma co rozwazac-zwlaszcza po takim wystepie
-ale moglas go faktycznie stracic…
Ruda pokrecila glowa,usmiechnela sie smutno
-nie moglam,nie traci sie czegos,czego sie nie ma
-przeciez wiesz o co mi chodzi!a gdyby mu sie naprawde cos stalo?!
-i tak bym do niego nie wrocila
-nie kochasz go juz?
-kocham i zawsze bede dla niego,pomoge jesli bedzie trzeba,bede sie o niego matwic,bede blisko,ale nigdy juz z nim,nigdy „jego”
Kamila nie potrafila tego zrozumiec,czula sie zmeczona,sposob myslenia Anki byl dziwny i nielogiczny
przeciez jesli sie kocha,naprawde kocha,to sie wybacza,wybacza sie wszystko,jesli ukochana osoba chce sie zmieniac,jak mozna byc taka egoistka…przeciez Marcin robi wszystko,chwyta sie najglupszych sposobow,zeby ja odzyskac,kocha ja tak bardzo,a Anka go odrzuca
Ruda po prostu nie wie co to prawdziwa milosc,bawi sie uczuciami innych,ale tak naprawde nic nie rozumie
Kama zacinela usta:nie oddam jej Adama,nigdy,kocham go i bede o niego walczyla i zadna intrygantka mi go nie zabierze
Intrygantka zajela sie psami,zapinala je na smycze
-wracamy
Kama poslusznie poszla za nia

za brama bylo pole,potem las
-te psy mozna spuscic,moga sie wybiegac,z innymi nie jest tak latwo…
Kamila patrzyla na szczesliwe mordy pieskow,zwlaszcza posiwialy pysk Danka powodowal,ze sciskalo ja za gardlo
Musiala sie jednak wziasc w garsc,jesli miala sie czegos dowiedziec…
-kontaktowal sie z toba Adam ostatnio?
zapytala Anke,ktora wydawala sie calkowicie zaabsorbowana psami
-tak,i zauwazylam,ze grzebalas w moich papierach
Kame zmrozilo,spodziewala sie awantury,zlosci a nie kpiny tak wyraznej w glosie Rudej
-przepraszam-wymamrotala odruchowo
-wiesz juz,ze Adam przyjezdza w takim razie;chcial ci zrobic niespodzianke,ale juz mu sie chyba nie uda,ja mialam dopilnowac,zebys na pewno byla w domu
Kamila postanowila postawic na szczerosc,co miala do stracenia,skoro Ruda i tak wie,ze czytala jej korespondencje…
-Anka…ja chcialam zapytac…
Nie wiedziala jak zaczac,czy ta cholerna czarownica nie moze jej jakos pomoc,powiedziec tego za nia??
ale Ruda tylko patrzyla na nia spod zmruzonych powiek
-chcialabym wiedziec,czy cos was laczy
-poniekad
-?
-przyjaznimy sie
-to wszystko?
-tak
Jak powiedziec Ance:nie wierze ci-nie przejdzie mi to przez gardlo
-ale…
-o co ci chodzi Kama?
-on napisal,ze…on ciebie…
-tak,kocha mnie,od dawna,ja jego tez-w jakis sposob,ale nie,nie jestesmy razem,nie nie zdradza cie,nie nigdy cie dla mnie nie zostawi ani nic z tych rzeczy,o to ci chodzilo,tego chcialas sie dowiedziec?
-no…chyba tak…
Kama byla speszona i zaczerwieniona
czy Ruda zawsze musi sprawiac,ze czuje sie jak dziecko?albo jak idiotka?
byly momenty,gdy miala ochote cos jej powiedziec,ostrego i zlosliwego,ale jakos nie umiala…

Anka otworzyla furtke w jednym z boksow i wypuscila trzy psy,pilnujac,zeby dwa inne nie zlapaly wychodzacych za lapy czy kark.Kama zrobila wielkie oczy,gdy cala trojka zaczela obskakiwac radosnie Ruda,a ona gadala do nich,glaskala,i „buziaczkowala” sobie z nimi nie zwazajac na zapaszek .Dwom zalozyla smycze,a trzeciego wylenialego,czarnego,sredniej wielkosci szorstkowlosego pieska o posiwialym pyszczku zostawila luzem.
-Danek ma czternascie lat,nie potrzebuje smyczy,bo bardzo sie pilnuje,biedak ma ciagle chore uszka,chroniczne stany zapalne,szans na adopcje nie ma zadnych…
Anka poglaskala brzydki leb psa
-to taki dobry,kochany dziadunio
-a tamte dwa?
-Murzyn-pociagnela za soba masywnego,czarnego,gladkowlosego psa o ogonie zakreconym w precelek i bardzo grubym pysku-ma dziewiec miesiecy,czyli mlodziak z niego,ma jeszcze szanse na dom,jest rozkoszny-sama radosc zycia,lgnie do ludzi,jest przekochany,zero agresji,taki piesek bardzo rodzinny
Podala kamie smycz jasnorudego,kosmatego,szorstkowlosego kundelka
-to jest Dzekus,ma dwanascie lat,wiec tez w leciech jest,ale-w jej glosie byla czulosc i smiech-jeszcze w pelni sil z niego dziadek,swietna kondycja,ma fiola na punkcie aportowania,coz…jest stary,wiec tez ma niewielkie szanse na dom…
poklepala psa
-idziemy chlopaki
popatrzyla na Kame
-i dziewczyno
Poszla przodem w strone bramy prowadzacej na tereny za schroniskiem

Przed brama schroniska Kama zatrzymala sie niepewna,co robic dalej.Psy szczekaly bardzo glosno jeden przez drugiego,skakaly lapami na siatke plotu,biegaly i krecily sie w kolko.
Byly widocznie bardzo zdenerwowane.I nigdzie nie bylo widac Anki.
Furtka byla otwarta.Weszla rozgladajac sie,ujadanie sie wzmoglo.Zobaczyla Anke wychodzaca z niewielkiego budynku.Ruszyla w jej strone.Ruda otworzyla wewnetrzna furtke.Ubrana w stare dzinsy i brudne tenisowki na wlosach miala opaske
-chodz,wlasnie kapiemy Marusie,potem Ewka da nam jakies paskudy na spacer
Kamila poslusznie podreptala z Ruda.Wyparowala gdzies jej zlosc,sama nie wiedziala,co myslec.Przeszly przez cos w rodzaju baraku z boksami-psy skakaly na prety bramek,szczekaly,piszczaly.Po drugiej stronie budynku byly osiatkowane duze klatki…cos jak takie dla ptakow w ZOO,w nich koty-szare,bure,czarne,rude…
Przy plocie kucala drobniutka kobietka w czerwonej bluzeczce i chustce na glowie.Podniosla oczy,usmiechnela sie
-czesc,jestem Ewa,reki ci nie podam na razie
nic dziwnego,byla po lokcie umazana w pianie a jamniczka o posiwialym pyszczku nie wygladala na zachwycona kapiela
-poradze sobie sama juz,wezcie Dzekusia,Danka i Murzyna na spacer
Poszly po psy.Kama nie wiedziala jak w tej sytuacji zaczac rozmowe o Adamie.Wolala poczekac.

nastepnego dnia Kamila dlugo nie mogla sie dodzwonic do Rudej
komorka odzywala sie voicemailem
w koncu Anka odebrala
-przepraszam cie,bylam w kociarni
-gdzie?!
-w schronisku,w kociarni,nie bedzie dzis pozowania,nie moge pracowac
-ale…no wiesz…ja chcialam pogadac…
-to przyjedz tutaj
-tutaj?
-do schroniska
Ruda wytlumaczyla jak dojechac na miejsce.Kama bala sie.Tyle tam cierpienia,tyle nieszczesliwych,porzuconych zwierzat,nie wytrzymam ogladania tego bolu,tych smutnych oczu…Poglaskala Zule.Pojade-postanowila.Musze sprobowac wyciagnac cos z Anki.Zostawila Zuli „zujke” do mamlania i pojechala do schroniska dla psow i kotow…

Anka nawet na nia nie spojrzala.Przygarbiona,ciagle jeszcze blada i strasznie smutna powiedziala tylko:
-idz juz
-ale powiedz mi co sie stalo,jak on sie czuje?-Kamila starala sie,zeby jej glos brzmial naturalnie i troskliwie,chociaz jedyne na co miala ochote,to rzucic sie na Ruda z pazurami
-nic mu nie jest,porozmawiamy jutro,idz stad
-ale…
-powiedzialam,kurwa mac,idz stad!
Anka nawet nie podniosla glosu,ale Kama wolala wyjsc
-zadzwonie do ciebie,dobrze?-musiala chociaz sprobowac dowiedziec sie czegos od Rudej,czy ja i Adama cos laczy…bedzie musiala byc sprytna,ale na pewno jej sie uda…
-zadzwon
-to do jutra
-no pa
Wyszla i uslyszala,ze Anka zamyka drzwi na zamek,zadudnila glosno muzyka…

40.

2 komentarzy

i co miala teraz zrobic??
nie moze zapytac Anki,ani Adama,bo wyda sie,ze grzebala w nieswoich listach,a poza tym na pewno znow ja oklamia…
wsunela koperte tak,jak lezala wczesniej
i rozplakala sie z bezradnosci i gniewu
dziewczyny mialy racje,to dziwka,cholerna dziwka,od ktorej trzeba sie trzymac z dala a juz na pewno trzeba od niej trzymac z dala swojego mezczyzne
na pewno mu sie narzucala
na pewno wypisywala do niego jakies rzeczy,uwodzila go,wlazla mu do lozka
tak!!!!!!!!!!!!!!!!
na pewno tak bylo,widziala przeciez takie rzeczy nie raz-impreza,pijanstwo i…wiadomo…
Ale…on jej napisal,ze ja kocha…
Nie,to nieprawda!!On kocha tylko mnie,przeciez mi mowil,przeciez obiecal,mamy miec dom,dzieci,byc razem juz na zawsze…
Na dole trzasnely drzwi,Zula sie rozbudzila i zaczela merdac ogonkiem.
Kama rzucila sie do lazienki,nie chciala,zeby Ruda cos zauwazyla…

z kubkiem parujacej,goracej i pachnacej kawy Kama wrocila na podloge
wiedziala,ze nie powinna przegladac tych zapiskow,wiedziala doskonale,ze jesli Ruda ja na tym przylapie,to wpadnie w szal,moze zerwie wszelkie kontakty,ale ciekawosc byla silniejsza
bardzo chciala znalezc cos o sobie…
siegnela po koperte,ktorej rog wystawal spod innych papierow
znow inne pismo
wydalo jej sie znajome…

„Anula,oj Anula
zakalapuckalas sie dokumentnie
i co ja Ci poradze wariatko??
no??za lape moge wziac (nie wyrywaj cholero,czasem trzeba),po lepie durnym poglaskac,pocalowac w zaryczane slepia (tak,wiem,wiem,wcale nie ryczysz,Ty nigdy nie ryczysz,tylko sie zloscisz,ze cos Ci wpadlo do oka).Bede niedlugo,to pogadamy,no,pogadamy Rude Diable duzo,dobra??I dbaj mi tam o Kamuszka,zeby sie nie zgubila we wrednym swiecie,bo Ty nawet w najnizszych dolinach jestes i tak silniejsza od niej.Kocham Was obie.Ciebie jak zawsze,wiesz,no przeciez.I uwazaj na siebie durne Ty!Caluje.Ad”

Kamila poczula jak krew uderza jej o policzki.Sprawdzila date na kopercie,oczywiscie,ze znala to pismo,oczywiscie,ze je znala,ten list zaplatal sie meidzy stare papiery a przeciez byl sprzed tygodnia zaledwie…
chciala cos o sobie,to znalazla!!
Jej Ukochany klamal,klamal bezczelnie,obrzydliwie,ze to uczelniane sprawy,ze pocztowka nienapisana,a tutaj…
Nie wiedziala czy jest bardziej wsciekla czy zrozpaczona.Chcialo jej sie plakac i krzyczec.Jak mogl??Jak mogl??!!!!!


  • RSS