opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2004

nie powiedziala wiec nic i tak siedzialy milczac
nawet na siebie nie patrzac
w koncu Ruda podniosla sie,usmiechnela
pomachala smiesznie przebierajac palcami i zostawila Kame z dwoma spiacymi,przytulonymi biedami

Anka oddala Kamie transporterek,ktory miala przygotowany do zabrania swoich kotow
-nic im nie bedzie jak poczekaja do jutra,a tego malca zawieziemy prosto do ciebie
Zula jak zwykle ucieszyla sie zywiolowo do Rudej,nieufnie obwachala placzace pudlo-kiciak miauczal rozpaczliwie cala droge do domu
-jak dasz mu na imie?
-Kamyk
Ruda usmiechnela sie,doskonale wiedziala,ze tak wlasnie nazywa ja Adam
nie skomentowala tego jednak
-zrobie ci kawy
-dziekuje,byle nie „plujnej”
-neska moze byc?
-uhm
Ruda siadla z kociakiem na parapecie,Zula usilowala wdrapac sie jej na kolana
-poczekaj Zulinko,poczekaj zazdrosnico
Anka odsuwala pudliczke delikatnie
Kamila usiadla kolo niej
-moge?
-jasne,przeciez jest twoj
kociak przeszdl z rak do rak
nie wyrywal sie,przestal mialczec
ale czula,ze caly czas jest napiety,gotowy do ucieczki
Anka wziela Zule na parapet,patrzyla w okno i drapala psa za uchem
-i jak?-zapytala
-chyba sie uspokaja…
-nie o to pytalam-Ruda rzucila Kamie przelotne spojrzenie i polusmiech
-ach…no…
caly dzien tak bardzo chciala porozmawiac o Adamie,o swojej za nim tesknocie,opowiedziec jak bardzo go kocha,jak potwornie jej go brakuje
a teraz…teraz slowa pouciekaly
-dobrze…jest…dobrze
-jak dobrze?
-no…dobrze,tesknie bardzo,on tez…
zapadla cisza
Ruda patrzyla w okno milczac
Kama nie wiedziala,co powinna zrobic,powiedziec…


  • RSS