nie widzialy sie przez nastepny tydzien
Anka byla zajeta,Kamie nie brakowalo pracy z nowym lokatorem
po podleczeniu Kamyk okazal sie byc niesamowitym urwisem,ktory tylko czekal na chwile nieuwagi,zeby cos zmalowac
byl tez cudownym mruczacym klebkiem przytulnosci-wspinal sie na jej kolana,gdy siadala na swoim ulubionym miejscu
zazdrosnica Zulka szybko zaakceptowala nowego lokatora
chociaz powarkiwala,gdy usilowal wepchnac mordke do jej miski,albo gdy zbyt jej dokuczal polowaniem na jej uszy
Kama nie widziala Rudej od tygodnia i…zaczynalo jej brakowac anczynego smiechu,jej naglych zamilkniec,jej ironicznego spojrzenia
jakos tak sie…przyzwyczaila
zadzwonila w koncu pod pretekstem zdania relacji z tego jak sobie radzi z kotem
-wpadnij-uslyszala