Wstała jak co rano 6:30 i sennym krokiem ruszyła do kuchni w poszukiwaniu zapachu kawy.

Przyrządziła śniadanie dzieciom – „środa- omlet z konfiturą z wiśni” i małe bułeczki na drugie śniadanie do szkoły.
Potem cmok, cmok w małe czółka i pa, pa.

Odebrała pocztę i kupiła Gazetę Codzienną dla męża- gazeta spoczęła obok kawy, rogalika na stole w oczekiwaniu na Niego. Do śniadania dołączył promienny uśmiech na nienagannie wypielęgnowanej twarzy z lekko podkreślonym błękitem jej oczu.

Chwila z Nim przy kawie dla towarzystwa: ustalenie planu dnia:

„ nie spóźnij się , dzisiaj Maćki przychodzą na kolacje, pamiętaj o kwiatach dla Janki- ma imieniny”

„ oczywiście Kochana- jak Ty o w wszystkim zawsze pamiętasz”

Czułe pożegnanie w progu. Zgrzyt zamka.

Została sama w pustym domu… „tyle jeszcze muszę zrobić”

-         szarlotka do pieca,

-         odkurzyć dom,

-         umyć werandę,

-         szarlotka z pieca,

-         wstawić świeże kwiaty do wazonu,

-         wyprasować jego koszule na wieczór,

-         jeszcze zmienić pościel u córci,

-         sprawdzić marynatę do mięsa,

-         lista na jutro na lodówce.

Listę na dzisiaj wzięła ze sobą i wsadziła do małej torebki na cieniutkim paseczku. Do błekitnych dżinsów ubrała swój ulubiony liliowy bliźniak wykończony u szyi drobnymi morskimi kwiatuszkami - kupiła go w zeszłe wakacje , kiedy byli nad morzem… jak pięknie było.

Jeszcze się wróciła, żeby sprawdzić czy okna na piętrze zamknięte- zapowiadali deszcz- „kto by pomyślał … takie ładne niebo”.

Wyszła- klamka cichutka mruknęła, potem klucz z lekkim oporem zamknął zamek „trzeba go naoliwić”- pomyślała uśmiechając się do siebie.

Klucz powiesiła na gwoździku wbitym we framugę okna i poszła… tam gdzie od dawna chciała.

Nikt więcej jej nie widział


Juju