opowiesc blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: koty

tercet

1 komentarz


mam bardzo wokalnie uzdolnione koty,zwlaszcza jak rano otwieram dla nich puszke
mamy sopran
Dot
mezzosopran
Luna
i alt
Mimbla Xymena
dra sie jak opetane kazda w swojej tonacji
musza popracowac nad harmonia :D
ilustracja (rzecz jasna nie ma tak dobrze,zeby przed kamera kociambry urzadzily swoj zwyczajowy popis,o nie nie,TREMA),ale slychac ktora jest ktora :)
zaczyna Mimbs,potem Luna, niestety z Dot slychac tylko nikly pisk na koncu



 

tutaj mamy dobrze slyszalna sopranistke


 

i jeszcze zdjecia z wczoraj :) (padl mi net wieczorem i nie dodalam)

slodkie lenistwo we wszystkich mozliwych formach i konfiguracjach:





czasem sypia sie dwojkami,ale trojka to tylko na parapecie

jedna czescia dwojki zawsze jest Luna,Dot sie ostentacyjnie alienuje kiedy Mimblon sie przytula,nie ma poufalosci!

aczkolwiek ku mojej radosci pojawila sie wspolna zabawa





mozna tez poatakowac drapak samemu to moze ktos sie zainteresuje i przylaczy


a tak Dot reaguje na gosci (nie widac na zdjeciu,ale to pomieszczenie na boiler a w siatce sa gazety do rozpalania w kominku)

Ruby dostala wczoraj pudelko w ramach legowiska (odrobine za male,dzis to naprawimy)

mysle,ze przyniose ze cztery pudelka,bo te co sa, zostaly zaanektowane

to mialo byc dla psa:




a w tym trzymalam piedoly do uzytku laptopowego:mikrofon,sluchawki,kable…przelozylam to do torby

ktora rowniez musi zostac sprawdzona




a na koniec zagadka (latwa) gdzie jest Luna?




nie mam pojecia co one tam widzialy (przepraszam za kiepska jakosc,ale z lampa wychodzi paskudnie a bez bylo juz ciemnawo)



spotkania z wrogiem


i wczorajszy wieczor z „Krolem Arturem”


i jeszcze kilka zblizen nalozkowych :)








i na koniec fotka:daj mi juz spokoj z tymi zdjeciami


:(

Brak komentarzy

antybiotyk,witaminki,cuda wianki,chuje muje
mala w nocy zwiala i niegdzie jej nie moglam znalezc
chatka spora,ale kryjowkowo raczej (wydawaloby sie) uposledzona
nie dla Luny
zrezygnowana poszlam spac (bardzo sie,kocia mac,wyspalam,jasne!)
obudzilam sie o piatej rano-koteczek jak aniolek na swoim ulubionym swetrze spal
wcisnelam antybiotyk i wrocilam do lozka…z obiema kocicami
nie wyspalam sie ja,bo jakos zwinieta w paragraf nie potrafie spac :p
ale nic to,zeby tylko mi wyzrowiala :))))))))))))))))))))))))))))))))))


modem mam zdechly (grad go zabil) i czekajac na zamienny pisze w domu-wrzucam w kafejce znad przeslicznej cappucino (miam)

Luna stres wprowadzenia kolezanki upchnela dosrodecznie
i wrocila jej kocia grypka
troche kataru
troche oczko jedno bardziej
nieladnie jej pachnialo z buzi
bu
z jedzeniem tak sobie
(ale sosik z sosikowej puszki wylizala-miesko zostawila)
kilka kawaleczkow parowki i nienie
tylko duzo wody
i duzo spania
ale tez niespecjalnie jej bulgotalo,ropy w slepiu niewiele,wiec stwierdzilam (jako ze to wigilia),ze poczekam do po swietach
wlasnie pozarla spory plat lososia
z paluszkow a jakze
moja ksiezniczka kochana
oczko od razu lepiej
i w gardziolku nie bulgocze ;p
:)))))))))))))))))))))))))))))))))
stres chyba tez maleje,bo dzis spaly razem na oknie i ogolnie przestaja az tak trzymac dystans :)
moze damy rade bez farmaceutykow
wolalabym…
Dottie wlasnie broi na stole,poluje na kabel od myszy,na krzesla,na podloge,na swoj ogon
uspokoila sie i przytulila sie z tylu do Mii (laptopa),ale nadal podgryzala kabel wiec ja pogonilam
Luna grzeje brzuszek na kaloryferze…
ehhh
moje koti :D

obie maja ulubione miejsca do spania
chociaz w przypadku Luny trudno to nazwac miejscem…
Luna spi na moim futrzatym swetrze
gdziekolwiek ten sweter poloze,tam kota idzie spac
poddalam sie i sweter nalezy do Luny
zakladam go rzadko i zazwyczaj koncze wtedy z kota spiaca na mnie :p
Dot sypia najchetniej na krzesle ogrodowym w kacie
poluje tez na nie
bawi sie na nim
i niemozebnie na nie klaczy ;p
do tego doszlo teraz spanie na ksiazkach (polozylam im tam koc) na parapecie nad kaloryferem
przy czym Luna nadal wybiera moj sweter…wiec przysunelam drugie krzeslo ogrodowe do kaloryfera,ulozylam na nim sweter i kota jest zadowolona :)

a dzis u Luny slepka juz ladne i dopominala sie o jedzenie rano :)
zjadla puszkowe
jeszcze nie gania sie z Dot,deczko spowolniala,ale jest wyraznie lepiej
to na pewno przesypianie calych nocy z pancia pomoglo ;p (zwykle jest zakaz,bo kota kladzie sie na srodku lozka a ja spie wygieta w paragraf)

no to jeszcze kilka zdjec zaraz dodam :)
i linki :D (w archiwa sie wgryze jak bede miala net w domu)

oto jak koti sie do siebie powolutku zblizaja ;)





















i jeszcze z pancia w magencie :)

bedzie wiecej
za chwile :p
albo jutro :D

jednak weterynarz,umowilam na jutro,Luna za bidna,zeby dluzej obserwowac
:(
nic to
bedzie dobrze

wczoraj przywiozlam Dot do domu
postawilam kontenerek na podlodze,Luna podeszla i…sie zdziwila
mocno
wygiela sie w luk i najezyla ogon,ale na twarzy miala przede wszystkim zdziwienie
i nie hykala za bardzo
ani nie plula
Dot zwiala i schowala sie w lazience
ale nie byla bardzo spieta czy przestraszona,raczej zdenerwowana
kiedy ja poszlam do lazienki,przemiescila sie krokiem skradajacym do kontenerka,w ktorym zabralam ja na gore
od tego momentu przestalam zwracac na nia uwage
Luna to nadrabiala
nie odstepowala Dottie na krok,obserwowala kazdy ruch
zrobila sobie przerwe na chwile zabawy ze mna,ale kiedy Dot sie przylaczyla i zaczela ganiac za wstazka-wycofala sie i kontynuowala obserwacje
nie pluly na siebie,nie probowaly sie atakowac,nie warczaly znad misek,wiec na noc zostawilam je na wlosciach,zamknelam sie w sypialni i poszlam spac
rano jak zwykle otworzylam drzwi dla Luny
przyleciala mruczac i jak zwykle przywitalysmy sie w lazience i razem wrocilysmy do lozka
atakowanie moich stop,rak pod koldra,mruczanki-troche tylko mniej przytulanek,mala odrobinke spieta
po krotkiej chwili z gory dobieglo nas:miauk,miauk,miauk (Dot jest bardziej wokalna od Luny)
nie wiem na ile sie w nocy dogadaly,ale najwyrazniej nowa nie zyczyla sobie nieobecnosci Luny ;p
przyszla na dol,wskoczyla na lozko,pogapila sie i zabrala sie za mycie
w ogole sporo sie myje,nie wiem na ile to nerwowe a na ile doprowadzanie sie do porzadku po mieszkaniu w nieduzej wykafelkowanej lazience i siedmioma innymi kotami
mysle,ze oba czynniki
Luna probowala mini zaczepek
czaila sie za moimi nogami i wyskakiwala w strone Dottie,ale jej nie dotykajac
zostala zignorowana
Kropa sie myla i nie byla zainteresowana jakimis podskakiwankami
oczywiscie obie polecialy za mna na gore
Luna,bo wie,ze to sniadanko
Dot,bo Luna pobiegla
dostaly puszkowe,kazda w swojej misce,ale obok siebie
troszke byly spiete,ale nie mocno
Kropka nawarczala na mnie,ale szybko sie uspokoila
obserwacja wzajemna trwa

 

razem uzywaja drapaka
teraz razem poszly na dol
maja sie na oku
mysle,ze jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej :D

Dot zaczyna mnie zauwazac i przestaje przede mna uciekac
przychodzi i sie ociera,wywraca sie na plecy
dala poglaskac brzuszek (raz)
no i zaczely sie z Luna ganiac
jest zafascynowana kaloryferami (jak grzeja) 
tak naprawde sa z Luna prawie w tym samym wieku i prawie tej samej wielkosci
Kropka jest troszke wieksza,ma bardziej „dorosle” futerko
Luna ma jeszcze puch dzieciecy (strasznie mi teraz z niego oblazi,glownie na stol,na ktory w teorii nie wolno jej wchodzi,w praktyce sie poddalam  ;p)
fajnie sie na nie patrzy :)


a moze sie uda cos zwinac ze stolu…

na przyklad lyzeczke

a wczoraj wieczorem wieczor filmowy z detektywem Poirot

Luna chce ciasteczko?
nie Luna uwielbia papierki od cukierkow-blyszczace i szeleszczace,w cukierki w pudelku…

odwin cukierka Ruda,odwin i rzuc papierek (cala podloga jest nimi zaslana)


  • RSS